Menu

Zawiesina

każdy może, prawda, krytykować...

Kolorowy nowotwór

zawiesina

No, zobacz jak tu jest pięknie!
(z filmu Duże zwierzę)

Swego czasu Terry Gilliam powiedział, że Łódź to najbrzydsze znane mu miasto. Trudno orzec czy mieszkańcy Łodzi powinni się na reżysera obrazić. Wszak te słowa w ustach postaci tak ekstrawaganckiej, obdarzonej nietuzinkową wyobraźnią wizualną, mogą być poczytane nawet za komplement. Ciekaw jestem, co Gilliam powiedziałby o gmachu Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej.

Kto odpowiada za to, jak tu wygląda w tym mieście? Chciałoby się sparafrazować pewnego byłego redaktora z telewizji. Wydawać by się mogło, że władze miasta. Od kilku lat wychodzą z siebie, by w jego wyglądzie była jakaś myśl. Począwszy od rzeczy najprostszych, jak przystrojenie w te same barwy wszystkich pojazdów komunikacji miejskiej. Aż tu nagle w centrum pojawia się budynek, który estetyką swojej elewacji ustępuje tylko stołecznemu hotelowi Sobieski. A jest jeszcze zabawniej, jeśli popatrzymy, jaki był pierwotny pomysł na siedzibę COZL (z prawej). Cosik nie wyszło...

cozl
Lokalna redakcja Gazety Wyborczej robi o tyle dobrą robotę, że bez pardonu piętnuje podobne wykwitające w przestrzeni miejskiej kurioza. Nie inaczej było tym razem. Niezrażona dyrektorka Centrum, Elżbieta Starosławska, powiedziała: Moim zdaniem z perspektywy Starego Miasta, jak również z każdego innego miejsca w Lublinie budynek COZL jest dobrze wyeksponowany dzięki kolorystyce, a tym samym każdy mieszkaniec Lublina z łatwością wskaże miejsce lokalizacji naszego Centrum.

Oczywiście możemy na chwilę poudawać, że nie posługujemy się nazwami ulic i numerami budynków. Możemy przyjąć, że nie ma taksówek, planów miasta, a nawet google maps. Wówczas trudno odmówić pani dyrektor racji. Dzięki oryginalnej kolorystyce wszyscy przybywający do Lublina turyści będą walić do COZL drzwiami i oknami, kupować pocztówki i pamiątki oraz polecać to miejsce swoim znajomym. Żeby osiągnąć pełen sukces, kierownictwo placówki powinno jeszcze wokół gmachu rozstawić dmuchawy rozsiewające fetor kwasu masłowego, zaś na dachu powinien nieustannie koncertować porządnie nagłośniony Tercet Egzotyczny. Wówczas już naprawdę nikt nie będzie miał problemów z lokalizacją COZL i będziemy mogli mieć pewność, że żadna komórka rakowa w Lublinie się nie ostanie.

Wiem już, dlaczego tak cienko przędzie lotnisko w Świdniku. Jest po prostu za ładne, swego czasu terminal otrzymał nawet jakieś nagrody i wyróżnienia w konkursach architektonicznych. A może by tak walnąć terminal na seledynowo i postawić nań słomiany pomnik Witosa? Całodobowy ruch samolotów zapewniony. Tymczasem zaś jeszcze mocniej ściskam kciuki, żeby jakiś mądry człowiek wynalazł lekarstwo na raka i zaczął je sprzedawać za symboliczną dychę. Wszyscy będą zdrowi, a w obecnym gmachu COZL będziemy mogli otworzyć przybytek bardziej licujący z jego powierzchownością. Ot, na przykład zamtuz.

Na koniec jeszcze raz oddajmy głos pani dyrektor Starosławskiej. Według niej kolory gmachu niosą nadzieję i stanowią ważny element terapeutyczny. A zatem wciąż żyje idea zapoczątkowana przez areszt śledczy w Lublinie...

Komentarze (3)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Domka] *.centertel.pl

    Jacku, lubię Twoje felietony, ale z tym tytułem przegiąłeś.. jest trochę nie na miejscu...

  • Gość: [Krzysiek] *.nplay.net.pl

    Mała uwaga: władze miasta nic nie mogą z tym zrobić, ponieważ jest to działka województwa.

  • 5000lib

    No bo jak jest się jest chorym to trzeba cierpieć w milczeniu, i na smutno.

© Zawiesina
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci